Oferty

(3)

Pozostałe oferty od najtańszej

"Tygodnik Solidarność" rocznik 1981. Polski głos wolności w czasie nadziei
"Tygodnik Solidarność" rocznik 1981. Polski głos wolności w czasie nadziei
Tygodnik Solidarność rocznik 1981

Opis i specyfikacja

Od pojawienia się ,,Tygodnika Solidarność" w 1981 r. upłynęło już więcej czasu niż między zakończeniem II wojny światowej a momentem jego założenia. Pismo powstało dzięki wielomilionowemu ruchowi ,,Solidarności", który podważył nie tylko fundamenty systemu zniewolenia narzuconego Polakom w wyniku wojny, ale i spoistość imperium sowieckiego. W całym bloku komunistycznym i PRL w czasie szesnastu miesięcy istnienia ,,Solidarności" było to jedyne wielkonakładowe pismo, choć podlegające cenzurze, to wyrażające opinię zbuntowanego społeczeństwa. Jego fenomen wciąż czeka na analizę w epoce mediów społecznościowych i internetu.

Tym cenniejsza jest inicjatywa naukowców z krakowskiej Akademii Ignatianum przygotowania tomu studiów i relacji poświęconych ,,Tygodnikowi Solidarność" pod redakcją ks. Leszka Gęsiaka SJ. Tworzące go opracowania i materiały pozwalają zobaczyć funkcjonowanie periodyku z różnych perspektyw. Dr hab. Henryk Głębocki (Uniwersytet Jagielloński) Pomysł wydania publikacji na temat ,,Tygodnika Solidarność" w czterdziestą rocznicę jego powstania uważam za godny pochwały. Ukazanie się pierwszego numeru tego pisma 3 kwietnia 1981 r.

było niezwykle istotne dla NSZZ ,,Solidarność". Stanowiło też ważne wydarzenie w historii prasy w powojennej Polsce, bowiem do powszechnego obiegu wprowadzony został tytuł niezależny od władzy komunistycznej. Chociaż musiał on podlegać cenzurze, był dla dziesięciomilionowego Związku platformą wymiany myśli, poglądów oraz informacji. W ,,Tygodniku" pojawiła się również seria artykułów odkłamujących historię, odbywały się dyskusje redakcyjne z udziałem ekspertów, drukowano materiały dotyczące działalności NSZZ ,,Solidarność", wywiady z liderami Związku, relacje z najważniejszych wydarzeń, w tym I Krajowego Zjazdu Delegatów w Gdańsku. W ciągu kilku miesięcy ukazywania się pisma było ono wręcz rozchwytywane przez czytelników, a pod kioskami ustawiały się po nie długie kolejki.

Dr hab.